środa, 25 marca 2009

the youth - MGMT


moj d. w lublinie spełnia sie zawodowo i akademicko i w życiu ogolnie, a ja tu wlasnie dzis skonczylam notatki wstępne do prezentacji maturalnej, probne matury odanno z oplakanym skutkiem. w sumie dobrze poszedl tylko niemiecki, a to na nim najmniej zalezy. polski polski o 10 porcent wiecej chcialabym miec na realnej maturze. niewazne. nie o tym. (tak tak kwiat na obrazku załączonym to istny przyklad ze cuda istnieją poniewaz, roza jak roza w wazonie trzyma sie góa 4 dni,. wielka góa cztery dni. ta róza trzymała się 15 dni, aż ją wyjęlam w obawie ze zacznie opadać i przywiesiłam przy oknie zeby uschła) Ludzie sie spełniają, życie ukladają , w konkursach biorą udział, a ja siedze mysle o waacjach, szesnasty raz odświezam strone last.fm i zrobilam sobie spinkę do włosów z piórek , taką indiańską. już od dłuższego czasu taką chciałam, i akurat piórka wpadły w rękę. jutro czwratek więc pewnie znowu ie pojde do szkoły, a co w ogole dziś na historii sztuki pani p. odwalila. no uwilbiam kobicinę .kolejny raz przekonuję się ze jej oko trochę skażone. najpierw czy widzielismy jak panna w. potem to nieszczęsne drzewko szczęscia a teraz napelon na przełęczy św bernarda i paraca pod tytulem 'by swiat byl bardziej kolorowy' dziewczyna oddała pracę na wok, zdjecia jej prac. rodzice pozwolili jej malowac po domu, więc co jej wyobraznia na pędzel przyniesie, swinie krowy, naopleon, król lew? no ale ma dziewczyna pasję. ja jej nie mam, a napiepszam o niej prezentacji jakoby że najlepsza tarcza przeciw włóczni złego ! więc już. cśśś!

psiakrew

przestaję. dobra idę dalej ropływać się nad rozmyśleniami o pomaturanym czasie, ołpenerowym szaleństwie i romantyczności której wreszcie będziemy mogli się oddać, bo obowiązki i odległość nie bedą przeszkkodą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz