czwartek, 8 sierpnia 2019

arte dobre na wszystko.


plus cała reszta serii Zapomniani "The Lost Ones"

swobodne notatki z karnawału.

Byłam najszczęśliwsza na świecie. Endorfiny dawały mi nieokiełznaną moc. Codziennie budziłam się z energią nie mogąc się doczekać kolejnych zadań do odhaczenia w pracy. Czułam się dobrze. Czułam się pięknie. Byłam w pracy a po raz pierwszy w tym roku czułam wakacje, swobodę, wolność. Sprzeciw wobec norm. Spałam po 2-3 godziny, nie miałam kiedy brać prysznica i nie zwróciłam nawet na to uwagi. Przychodziłam na te błonia, słońce prażyło, buty miałam zakurzone.

1 dzień - wchodzenie na skrzynki na środku Żonglera żeby poruszyć wielką kulę dyskotekową.

Myślałam, że tak chce żyć. Z przyjaciółmi, brać udział w imprezach, gdzie spływa z nas wszystko. Moje życie jest jak z bajki. Ten cyrk, ten kurz, te uśmiechy, ludzie "świętują". Wszyscy jesteśmy w furii i w niekontrolowanym szale. Jesteśmy naćpani pięknym życiem, tańcem, przyjaciółmi, beztroską. To nas wszystkich ładuje. To nam daje energię. Jesteśmy chorzy psychicznie od endorfin. Jakie szczęście, że tak potrafimy odciąć się od rzeczywistości, że gramy jej na nosie, że igramy z nią. Jesteśmy artystami życia w obsesji.

3 dzień - Skakanka, przechodzenie pod taśmą.
4 dzień - Kermesz na farze, 20:00 jemy jedno danie na szóstkę potem biegniemy na koncert. Przychodzi Moti, Rybson. Jest Eddie. Jesteśmy super zmęczeni. W Żonglerze siedzimy przy palecie, przysiada się jakiś człowiek z fryzurą jak Elf. Francuz. Slackliner. Chodzi po taśmie, w trakcie chodzenia - gra na saksofonie. Zaczyna się Jam Session. 7 rano - poranne słońce zaczyna palić, powoli schodzimy z Błoń.

Powiedziałam, jej że wyjątkowo pięknie wygląda. Zawsze pięknie wygląda , ale jakoś tak iskrzyła i przyciągała wzrok. Lśniła. Jej usta miały ładny kolor, skóra. "Faktycznie"- przyznała mi racje N. Potem pomyślałam, że to co ją opisywało, to była ekscytacja, czekanie na dalszy rozwój sytuacji. Co będzie się działo. Jakiś bezwstydny, ordynarny duch latający między ludźmi.

Zabawa, karnawał budzi w nas ludzi, budzi instynkty.  Spontaniczny eksperyment społeczny.  "ANOBILITACJA" cyrku i karnawału, może świadczyć o chęci pławienia się w elitach, o braku dojrzałości na swobodne wyjście spoza kontroli i poddanie się spontanicznemu eksperymentowi społecznemu polegającemu na zniesieni wszelkich hierarchii. Może taki Karnawał, to odsiew. Sito na zmianierowanych i zblazowanych.


Kacper kiedyś powiedział "Nie do końca Was rozumiem, ale to chyba wolność"

sobota, 27 lipca 2019

This is why, you never see your father cry!

SAMARITANS

Man up
Sit down 
Chin up 
Pipe down 
Socks up 
Don't cry 
Drink up 
Just lie 

Grow some balls, he said 
Grow some balls 

Man up 
Sit down 
Chin up 
Pipe down 
Socks up 
Don't cry 
Drink up 
Don't whine 

grow some balls, he said 
Grow some balls 

The mask of masculinity 
is a mask a mask that's wearing me 

The Mask
The Mask
The Mask



I'm a real boy 
And I cry 
I love myself 
And I want to try 

This is why you never see your father cry 
I kissed a boy and I liked it 

-klik-

piątek, 26 lipca 2019

Urządzili sobie festiwal.





W przygotowaniach brali udział najbliżsi znajomi i przyjaciele. Ja dekorowałam sale i samochód, Seweryn był szoferem w swoim busie, Klaudia robiła ślubny wianek, a część muzycznie uzdolnionych przyjaciół o północy zrobiła koncert, Karolina śpiewała białym śpiewem. Dj-em był Dadzio, a jak się skończyła jego moc, każdy przez chwile mógł nim być.  Nagłośnienie było od Ogórka z Rygoru. Zdjęcia robiła kumpela ze studiów Amelii, a film nagrywał Kacper. Urządzili sobie festiwal.