Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 maja 2012

wspominkowe FOTO-STORY z Wielkanocnej posiadówki u Mai. ♥




Maja jak zwykle nie dała ciała! Wszystkie po wspięciu się na schody ukrytego na strychu Majowego pokoju stwierdziłyśmy, że uwielbiamy ten moment. Moment jak wchodzimy do góry i widzimy rozświetlony świecami, zastawiony tacami, przygotowany do posiadówy pokój. Od samego początku, wszystkie jesteśmy uśmiechnięte. Mimo TEJ MIŁOŚCI (!!!), widujemy się TAK RZADKO! : <




na półce po raz pierwszy od kilku lat zobaczyłam ZESZYT który zrobiłam dla Mai w dniu jej osiemnastki. Trudno uwierzyć, ale od tej pory minęły już 4 lata! W zeszycie wklejałam wspólne zdjęcia, opisywałam wspólnie spędzone chwile. To śmieszne, ale stwierdziłam, że za młodu miałam strasznie dużo patosu w sobie. haha! O najdrobniejszych wspomnieniach pisałam bardzo wzniośle i z wielkim zaangażowaniem, okraszając to wszystko cytatami z The Doors i Paulo Coelho. haha! : ) Po tym, jak Maja dostała ode mnie zeszyt, postanowiła go uświetnić ! I udało się jej! W wolnych miejscach, wrzucała inne swoje wspomnienia, inne zdjęcia, bilety, rachunki, serwetki, karteczki. W ten oto sposób powstała księga pełna miłych wspomnień i cudów.


Maja opowiedziała jedną z piękniejszych opowieści które w życiu słyszałam. Opowieść przepełnioną miłością, fascynacją, milionami zapachów, smaków, przypraw. Słuchając potrafiłam dokładnie wyobrazić sobie jak w danym momencie wyglądało niebo w Gliwicach, w co maja była ubrana i jak cudownie wyglądały jej niedbale związane w cebulkę włosy. 



Każda z Nas, potrafi słuchać, ale każda też lubi opowiadać. Każda ma swoje "pięć minut", żeby jak najszybciej zdać relacje z tego co od ostatniego spotkania się zmieniło, co nas zasmuciło, a co przepełniło radością do szpiku kości.



Muzyka - prawie tylko i wyłącznie z adaptera. Tadeusz Nalepa, Led Zeppelin i Janis Joplin zajmują trzy pierwsze miejsca na naszych TOP płytach. Jednak zawsze jak już procent zaszumi nam w głowach, udajemy się w jutubową podróż i śpiewamy "W domach z betonu" Martyny Jakubowicz (ZAWSZE!), i wszystkie wszytskie kawałki z płyty Kayah i Gorana Bregovitza! Teksty znamy na pamięć i śpiewając przekrzykujemy się nawzajem.


Prócz wyżej wymienionej muzyki, swój popis wokalny zawsze daje też Kuki. Kiedyś gdy Basi zganiął telefon moją pierwszą myślą było - "trzeba będzie jeszcze raz nagrać Kuka jak śpiewa Summertime!"






Wszystko było dokładnie dokumentowane,


i jak zawsze nie mogłyśmy się sobą nacieszyć.  I jak co spotkanie, trzasnęły cztery butelki (tym razem) białego półwytrawnego wina, i żadna z nas żadnej z tych butelek chyba nie żałuje.
 

wtorek, 10 kwietnia 2012

środa, 4 kwietnia 2012

04042012

Damian załatwia ostatnie rzeczy na uczelni, ja zrobiłam sobie wielki dzban zielonej herbaty (przyszła wiosna, trzeba zacząć dbać o figurę i przerzucić się na picie tylko i wyłącznie herbaty zielonej!) powoli porządkuje mieszkanie, pakuję się. Zaraz się wykąpię i jedziemy do Buska, do domu. Na święta. Ostatni tydzień był przepełniony wydarzeniami kulturalnymi. Byłyśmy z dziewczynami w filharmonii na "Koncercie Wiosennym"(28.III), byłyśmy na wernisażu w Galerii Labirynt (30.III) i na filmie , pokazanym w ramach festiwalu -'Watch Docs' (31.III). Był to film dokumentalny mówiący o tym, jak wygląda Reżim w Syrii od wewnątrz. Naprawdę wstrząsający obraz. A przedwczoraj byliśmy z Damianem na "Igrzyskach Śmierci" (2.IV). Stwierdziliśmy, że dawno nie byliśmy w kinie i poszliśmy nie wiedząc jeszcze na jaki seans się wybierzemy. Spośród wszystkich możliwości najbardziej przekonująco brzmiały te "Igrzyska.." mimo, że do nich także nie byłam przekonana. I mimo, dziecinności i bajkowej fabuły - mi się bardzo podobało. Lubię taki baśniowy klimacik (Coś pomiędzy Harrym Potterem, Labiryntem Fauna i Avatarem)





Wzięłam się na poważnie za pracę licencjacką. Zbieram materiały, kupuję książki, zaczynam pisać. Zrobiłam plan pracy na kartce i plan działania w głowie. Wiem o jakich artystach będę już pisała i czym się dokładnie zajmę. Temat mojej pracy to "Sztuka na granicy pornografii - dlaczego w przestrzeni artystycznej wolno więcej?" Artyści o których będę pisała to - Balthus, T.Lempicka, O.Dix, G.Grosz, Ch.Schad, Dorota Nieznalska i Natalia LL. Napisać myślę, że zdążę, ale coraz częściej martwię się o swoją obronę. Jak ona będzie wyglądała. O Rany, chyba troszkę zamuliłam w tej notatce. Mam nadzieję, że następna będzie bardziej pogodna. W tym momencie życzę Wam miłego dnia, załączam zdjęcia i znikam!

PS. Wiem, że piosenka Sofy "Hardkor i Disco" jest obciachowa, ale mnie wprawia w dobry nastrój i jak ją słyszę chce mi się skakać.


piątek, 24 lutego 2012

1950'



Ja i D. na imprezie w stylu lat pięćdziesiątych w La Residence de Charles. Christopher et Paul. : )

niedziela, 2 stycznia 2011

Sylwester 2010


Było pysznie. Byliśmy na imprezie w Pałacu Kultury w jakiejś tam sali. Ale to nie jest ważne. Pysznie było za sprawą towarzystwa. Bardzo, ale to bardzo lubię spędzać czas z Damianem, Patrycją i Kołkiem. Strasznie mi się tęskniło za naszą czwórką. Open'er był tak dawno! Po każdym wspólnym spotkaniu, chcę więcej i chcę gdzieś wspólnie pojechać i spędzić dużo czasu z nimi.
. Na drugi dzień po sylwestrze, jak postanowiliśmy zostać w Warszawie jeszcze jeden dzień, Kołek zrobił pyszne spaghetti z zielonym groszkiem *nowe spojrzenie na spaghetti, miazga!* , oglądaliśmy filmy i bajki leżąc w czwórkę na kanapie. Pierwszego stycznia , gdy Marcin chciał napisać sms'a , i naszym oczom ukazała się wiadomość której nie zdążył wysłać naszemu znajomemu, po tym jak Damian zostawił torbę na sali. W tym momencie nie wiem już kto był najbardziej wstawiony. hahah!

love

środa, 17 listopada 2010

Już jutro mój D. i spółka



Kolejna odsłona cyklu imprez I Love Soundbar będzie nietuzinkowym wydarzeniem na którym zagrają dla nas przedstawiciele młodego pokolenia lubelskich dj’i. W ten czwartkowy wieczór możecie spodziewać się wybuchowej mieszanki fidgetu, baltiomoru, electro ale nie zabraknie również dobrego house’u. Za deckami staną chłopaki z PartyAnimal, którzy ostatnio zrobili sporo zamieszania na lubelskiej scenie
klubowej, znani się ze swoich energicznych setów przy których nie tylko grają ale również bawią się jak mało kto. Wspomagać ich będzie inny duet z Lublina, czyli Myto Kolektyw mający bardzo otwarte podejście do swoich setów, które zawsze są podróżą po całym muzycznym świecie w najlepszym technicznym wydaniu. Pośród stałych bywalców Soundbaru znalazła się nowa postać czyli Derlo który łączy techniki świetnego turntablisty z elektroniką. Takie połączenie na pewno zadowoli zarówno fanów muzyki elektronicznej jak i zwoleników czarnego hip – hopowego grania. Na tej imprezie nie może Was zabraknąć szczególnie że możecie wejść na nią za darmo, wystarczy kliknąć WEZMĘ UDZIAŁ/ ATTENDING na fejsie. -klik-

wtorek, 16 listopada 2010

16112010

Wczoraj miałam urodziny. Damian dzień wczesniej już nie wytrzymał i dał mi prezent. Była nim metalowa puszka z przepisami na ciasteczka. cudo. Koło 12 poszłam na uczelnię. Okazało się, że były godziny rektorskie. Ja się spóźniłam a dziewczyny czakały już na mnie z pakunkami w rękach i życzeniami. Marlenka też jak to ujęła 'przyszła do mnie z kolędą'. Dziewczyny siedziały cicho jak myszki pod miotłą i nie powiedziały mi nic o tym, że wieczorem D. zaplanował i zaprosił moich najbliższych do Opium. Do ostatniej chwili nie wiedziałam o co do końca chodzi mimo że Amel się trochę wydała przez telefon. haha. Ogólnie było bardzo, bardzo, bardzo miło i nawet barman postawił mi kieliszek wódki. Dziękuje wszytskim za wszytko a szczególnie dziękuje panu D. ( ♥ )
Buziaczki od dwudziestolatki.


poniedziałek, 1 listopada 2010

1-11-2010

Pierwszy . XI.
- Za dwa tygodnie mam urodziny!

Ostatnie dwa dni spędzam na rodzinnych posiłkach i włóczeniu się po cmentarzach. Ale.. lubię to. Podoba mi się ta tradycja i wspomnienia które wtedy pracują na pełnych obrotach. I też to , że chodząc po zatłoczonych cmentarzach spotykam znajomych z gimnazjum , liceum, podstawówki.

Moje dwa małe kotki, nie są już wcale takie małe. Oba ważą po kiloszejset;p. Nie mogę od nic oderwać wzroku. Cały czas je miętoszę. Jeden jest ciut ładniejszy, a drugi ma ciut fajniejszy charakter. A przez to, że są jeszcze malutkie, to jak mrruczą to całe się trzęsą.

Wracając do tematu Halloween..
Tak! W tym roku, postanowiłam, że urządzę razem z D. tą imprezę. Na początek przygotowałam zaproszenia, które rozesłałam znajomym na fejsbuku. Potem wertowałam amerykańskie blogi i youtube w poszukiwaniu pomysłów. (W końcu po raz pierwszy robiłam taką imprezę, i też nigdy na takiej nie byłam.) D zajął się ściąganiem z torrentów całych paczek halloween'owych hitów. (Soobydoobie doo, Rodzina Adamsów, Ghostbusters, przebój z Soku z Żuka i takie tam ;-)) ). Chciałam, zeby każdy zaproszony pamiętał tą imprezę jako halloween a nie jak każdą inną imprezę. W przeddzień imprezy zrobilismy zakupy w lidlu i leclerku. Wieczorem przy Top Models, przygotowywałam już karteczki które rozwieszałam po całym mieszkaniu. ' BOO' na lusterku w przedpokoju, 'DEATH' na lusterku w łazience, 'GOT CANDY ?' na lodówce. BLOOD szminką na kabinie prysznicowej, 'SCARY MOVIE' na telewizorze a na drzwiach do mieszkania od strony klatki 'HAUNTED HOUSE'. Na drugi dzień z uczelni wróciłam o 14 , Damian miał wrócić o 18. Ja jeszcze nie miałam pomysłu na strój. Cały czas myślałam o wystroju mieszkania i potrawach i przebranie kompletnie wypadło mi z głowy. W drodze z uczelni wstąpiłam do pobliskiego ciuchlandu i znalazłam dziecięcą opaskę z białym mini-welonikiem. Kupiłam ją za dwa złote. W domu welonik urwałam, przebaźgrałam na czarno i umocniłam przy swojej czarnej drucianej opasce. Zanim D. wrócił z uczelni ja już wszytsko przygotowałam. Posprzątałam w mieszkaniu, porozsuwałam meble robiąc przestrzeń kuchenno-pokojową. Porobiłam kanapki, przygotowałam szczęki i mandarynkowe dynie ( prawdziwej Dyni nie znaleźliśmy). Na oranżadach porobiłam krwiste napisy a na kieliszki nakleiłam karteczki z napisem 'TOXIC'. Zrobiłam półmrok i zaczęłam szykować siebie na imprezę. Pan D. stwierdził, że jestem perfekcyjną panią domu! Potem przywdziałam czarną mini sukienkę, DIY opaskę założyłam na głowę i tym oto sposobem miałam woalkę opadającą na buzię. (woalka niestety trochę brudziła;-)) ). Współlokator Tomek, który jest świetnym kucharzem, jak zobaczył, że impreza jest zorganizowana z pomyślunkiem, zrobił sorbet truskawkowy ( ! nie-sa-mo-wi-ty !) , polędwiczki. Które też podaliśmy w podpisanych pojemniczkach.

Po kilku godzinach trwania imprezy i po kilku toksycznych kieliszkach wpadłyśmy z blond panną Adą, na pomysł założenia kolektywu imprezowego. ;-) . Pomysł przypieczętowałyśmy przytuleniem się do siebie i zwinięciem z lodówki literek z napisu 'GOT CANDY ?', które mają tworzyć teraz nazwę naszego kolektywu. haha ! Zobaczymy co z tego będzie.

Póki co, po niekrótkim zrecenzowaniu, wracam do dużego pokoju gdzie jest do mama. Słyszę zza ściany , że ogląda jakiś fajny film. A ja jutro jadę więc z miłą chęcią spędzę czas z rodziną i kiciami.

do u.

sobota, 30 października 2010

halloween na nadbystrzyckiej.





no i udało się. Pierwsze z prawdziwego zdarzenia halloween. ; ) więcej na fejsbuku. Więcej napiszę później ; )