wtorek, 22 marca 2011

CALZONE

Przed chwilą wysłałam Basi mój, troszkę przeinaczony przepis na Calzone. Po chwili stiwerdziłam, że każdy powinien, spróbować je zrobić. Wrzucam więc przepis tu!



CALZONE
2 szklanki ciepłej wody (nie gorącej)
15g. drożdży
(ja dałam z 20;))
5-6 szklanek mąki
1/2 szklanki oleju
trochę soli,
szczypta pieprzu ; )

..to wszystko zagnieść, odstawić do wyrośnięcia.
(pod kaloryfer, w misce przykrytej ściereczką,
albo mój sposób - rozgrzanie piekarnika otworzenie klapy i
na tej otwartej klapie w misce pod ściereczką. haha!
Rośnie jak nie wiem co ! Potem należy uformowac z nich
( wyjdą ze cztery) kulki i rozwałkować każdą z nich
do kształtu listka (mniej-więcej),
posmarować jakimś sosem-koncentratem, keczupem (?).
Na to szynka na kawalki pokrojona,
jakieś warzywa (kukrydza, groszek, fasola czerwona)
- kwestia gustu i pieczarki.
Następnie zawinąć w pierożka.
Po wierzchu posypac jakimiś ziołami. Bazylią, czy oregano.
Jak będziesz sklejać, to pomocz miejsce sklejenia
trochę ciepłą wodą, żeby się nie otworzyło w trakcie pieczenia.
No i pieczesz na 220 stopni, na termoobieg (ten wiatraczek). ok 15 minut,
(wcześniej już rozgrzewasz piekarnik)
ale ja proponuję siedzieć i patrzeć jak wygląda.
Jak będzie się już rumieniło to znak, że jest gotowe ; )

yummy, yummy, yummy : D


wyglądało to tak : -klik- i -klik-
zdjęcia robione na szybkości, ponieważ nie mogliśmy się doczekać aż to schrupiemy!

2011-03-22

poniedziałek, 21 marca 2011

21032011

Przedwczoraj moja mama miała urodziny. Przedwczoraj też zabukowałam i zapłaciłam za bilet do.. Szwecji. Od 5 do 8 maja. Marzenia się spełniają. Cieszę się jak cholera. (Jeszcze nie dawno opisywałam swój szwedzki sen na blogu : )) Cały czas myślę o tym, że spróbuję cukierki ślazowe i zobaczę kółeczka nas literką 'a' w nazwach ulic. haha! Oby wszystko wypaliło. Oby wszystko wypaliło!
Pierwszy dzień wiosny przywitałam odgrzewanym calzone ( świetny przepis! -klik- przetłumaczy google-translator) i parzoną herbatką. On mnie słońcem, wiatrem i informacją, że nie mam pierwszych zajęć. Na uczelnię przeszłam się na piechotę i był to bardzo miły spacer. Dzięki tej ładnej pogodzie, nawet nie byłam zła, że zapomniałam słuchawek.

Oh, jak ja bardzo nie mogę doczekać się tej Szwecji!






środa, 9 marca 2011



przed chwilą namalowałam sobie kosmos na paznokciach. Póki co na jednej ręce. Odpoczywam i maluję drugą. Póki co, wygląda to obiecująco.

dzisiejsze zakupy na allegro
już nie mogę doczekać się przesyłki ;)