środa, 3 marca 2010

Rurki z kremem na wallenroda i niebieskie niebo! Życie jak w Madrycie ♡


No i bylismy umowieni dziś z d. na targi pracy. Weszlismy i wyszlismy jak zoabczylismy jak to wszytsko jest zorganizowane. A szkoda - bo wiązałam spore nadzieje, z tym wydarzeniem . *praca i pieniążki*. Potem jakos tak spędzaliśmy popołudnie na łażeniu po galerii, rossmanie , jedzeniu pizzy dr.oetkera i rurek z kremem. Słońce było nieziemskie, trochę wiało, ale siedząc w autobusie nie czuć było wiatru, a podworko zza okna wyglądało wiosennie w stu procentach. Szkoda ze przed godzinką jak wracałam czterdziestkądwójką od D. to nagle strasznie gwałtownie zaczał padac snieg. Dużo dużych płaktków. I mimo, ze juz nie pruszy, to za oknem jest znów biało. A tak strasznie cieszyłam się, ze założyłam dziś swoje białe konwersy bez obawy zabrudzeń i przemoczeń. Mam nadzieję, że pogoda wróci do normy. Póki co idę się edukować na jutrzejszy poranny egzamin. Zobaczymy jak to będzie. Dziś muszę być bardziej konsekwentna ;-)

ps. oglądaliśmy z D. rozmowy w toku. Nieźle się uśmialiśmy. Oboje stwierdziliśmy , że chcielibyśmy byc przez siebie wzajemnie zamknięci w złotej klatce;-))))

ps2. po odejsciu od kasy w kfc, dostalismy do rachunku, jakąs karteczkę, jakiś konkurs, ankiety i mozliwosc wygrania bonów do kfc. I like it!

ps3. od dwóch dni nie mogę się oderwać od SOKO *nuci*

ps4. i hajpujcie mi D. -na lukbuku-

pocztówka z kuchni

wczoraj w nocy probowalam z kawą w ręku i na parapecie w kuchni pouczyć się do rzemiosła, ale chyba za bardzo lubię ten widok ★

wtorek, 2 marca 2010

'wielkie włamanie' w nocy o północy

..a łupem z włamania były dwie bletki o smaku wiśniowym, dwa filtry i trochę tytoniu o wcześniej wspomnianym smaku. Jako niestety, bierny palacz i przeciwnik papierosów nie mialam pojecia co zrobic z tym co dostało się w moje ręcę. Kuuuupa smiechu. Skonczylo się na okruszkach na pościeli i  jednym skręconym uroczym malutkim 'niby-papierosie', ktorego wpalilysmy z Z. na pół. Więcej było skręcania niż palenia, a jedyne co było przyjemne to to jak oblizałam sobie usta po wypaleniu. Więc nawet jęśli chciałybyśmy -chyba nigdy nie będziemy hardkorowe: ).Oczywiście Zuzia przyszla do mnie z celem uczenia się do Rzemiosla Art. No i tak tez się stało. Tylko że teraz Zuzia śpi na łóżku a ja opieram się o nie i w ciemnym przez cały wieczorpokoju przy malej lampce czytam notatki na egzamin . Miejmy nadzieję, że dobrze jej się śni! ; )

Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika, Złotnictwo, Meblarstwo, Tkaniny, Ceramika - byleby do czwartku! (..a w przszłym półroczu podobno mamy pięć egzaminów - tak?)

*a fisz łagodzi obyczaje*

poniedziałek, 1 marca 2010

'trzy-dniowy-okres-nauki-przed-ostatnim-egzaminem'



Przed wstąpieniem w 'trzy-dniowy-okres-nauki-przed-ostatnim-egzaminem' 3 dni pomieszkiwaliśmy na koncertowej z D. Laba na całego. Zaczęło się od odpoczywania po piątkowym tekturowym, w stu procentach szampanskim szaleństwie. Rany, kto się przez tą tekturę nie przewinął? (nie wliczając dwóch wozów policyjnych)

Za to trzy dni z D. były przepełnione grami. Zaczęło się od tego że D. próbował uruchomić Kapitana Clawa.  Niestety- nie daliśmy rady. Sięgnelismy więc na kurnik.pl -i zaczęlo się szaleństwo - szachy, kości i literaki. Od rana do wieczora rozkładaliśy na łopatki przeciwników. Potem wjazd zrobiły gry na pegazusa, tu D. okazał się być mistrzem -zbierał owocki i przechodził do kolejnych poziomów. Ja zostalam pokonana. Przyznaję. Dizyy i Danzel, to nie moja działka. Ale nic straconego -od małego lubiłam przyglądać się jak ktoś gra, haha.

Irving-EarlGrey nawet bez cytrynki jest najlepszą herbatą pod słońcem. Pulpety w sosie smietanowo-koperkowych, makaron z sosem, kanapeczki z czym się da- tym razem punkt dla mnie - przy mnie nie da się zgłodnieć. Prawda? ;* Tym oto sposobem dni pt.  jedzenie i oglądanie filmów w za-ciasnym i za-małym łóżku zmienily się w dni pt. jedzenie i granie na komputerze w za-ciasnym i za-małym łóżku. W sumie .. -obejrzelismy tylko jeden film - rodzinę Adamsów. Ale póki co obiecalam sobie. Następnym razem z buska przywiozę kości i wtedy dopiero zacznie się granie! Póki co D. wrocil na W. no ileż można pić w kubku innym niż biały w czerwone groszki, a ja? Ja dziś muszę się zabrać do nauki, ale wczesniej ściągnę sobie film Ps.Kocham Cie. Jestem ciekawa po książce, a w środę muszę zajrzec na uczelnie na jakieś targi pracy. Nie lubie nie mieć swoich pieniążków,a  sukienka w Cubusie czeka. ; )