No i bylismy umowieni dziś z d. na targi pracy. Weszlismy i wyszlismy jak zoabczylismy jak to wszytsko jest zorganizowane. A szkoda - bo wiązałam spore nadzieje, z tym wydarzeniem . *praca i pieniążki*. Potem jakos tak spędzaliśmy popołudnie na łażeniu po galerii, rossmanie , jedzeniu pizzy dr.oetkera i rurek z kremem. Słońce było nieziemskie, trochę wiało, ale siedząc w autobusie nie czuć było wiatru, a podworko zza okna wyglądało wiosennie w stu procentach. Szkoda ze przed godzinką jak wracałam czterdziestkądwójką od D. to nagle strasznie gwałtownie zaczał padac snieg. Dużo dużych płaktków. I mimo, ze juz nie pruszy, to za oknem jest znów biało. A tak strasznie cieszyłam się, ze założyłam dziś swoje białe konwersy bez obawy zabrudzeń i przemoczeń. Mam nadzieję, że pogoda wróci do normy. Póki co idę się edukować na jutrzejszy poranny egzamin. Zobaczymy jak to będzie. Dziś muszę być bardziej konsekwentna ;-)
ps. oglądaliśmy z D. rozmowy w toku. Nieźle się uśmialiśmy. Oboje stwierdziliśmy , że chcielibyśmy byc przez siebie wzajemnie zamknięci w złotej klatce;-))))
ps2. po odejsciu od kasy w kfc, dostalismy do rachunku, jakąs karteczkę, jakiś konkurs, ankiety i mozliwosc wygrania bonów do kfc. I like it!
ps3. od dwóch dni nie mogę się oderwać od SOKO *nuci*
ps4. i hajpujcie mi D. -na lukbuku-