Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 marca 2012

Do polecenia...


...kilka klasyków filmowych minionych dekad, które nie wiedzieć czemu obejrzałam dopiero w tym tygodniu ! : )

Las Vegas Parano/ Fear and Loathing in Las Vegas



Lśnienie/ The Shining


Autostopowicz/ The Hitcher



Sądzę, że nawet nie muszę pisać o nich i nie muszę mówić co mi się spodobało. Po prostu jak nie widzieliście- musicie zobaczyć. Ja polecam!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

debiut filmowy



film z moimi najpiękniejszymi kobietami, który obiecałam umieścić


myślałam, że opublikuję go po tym jak poprawię końcówkę, ale niestety nie mam na to sił, bo nie do końca jestem w tym dobra : <




poniedziałek, 9 stycznia 2012

norwegian wood- przeczytane, obejrzane


Jak obiecałam po przeczytaniu i obejrzeniu napiszę, czy polecam. Czy mi się podobało czy nie . Jak oceniam.

Po pierwsze jak czytać i jak oglądać to tylko razem. W sensie.. książkę z filmem- i odwrotnie. Uzupełniają się nawzajem. Książka jest urocza, momentami zabawna, ale i smutna, ale dająca jakieś nadzieje. W filmie z pozoru ta sama historia , ukazana jest kompletnie inaczej i budzi kompletnie inne emocje (chociażby przedostatnia scena z Reiko!). Nigdy w życiu nie chciałabym obejrzeć tego filmu, nie czytając książki, mimo że PRZECUDOWNE zdjęcia i śliczne japońskie dziewczyny na które nie mogłam się napatrzeć - robią swoje. Film jest tak ładnie zrobiony, a muzyka jest tak pięknie zgrana ze zdjęciami, że z powodzeniem mógłby być pięknym teledyskiem. (Myślę, że to właśnie dlatego tak bardzo spodobały mi się trailery do filmu!) Jednak brak w filmowej adaptacji takich malutkich, a ważnych smaczków jak spinka we włosach Naoko, jak historie Komandosa z którego śmiały się wszystkie napotkane przez Watanabe kobiety. Przedostatnie spotkanie z Midori ukazane w książce a filmie kompletnie pominięte. Dzień spędzony z Reiko i ich rozmowa z początku znajomości, jej tajemnica. To wszystko w książce układało się w jedną całość, a w filmie momentami denerwowało i nie miało sensu. Film był strasznie melancholijny, powolny a przede wszystkim dramatyczny czego w książce kompletnie nie było.

Film obejrzałam jak zostało mi jeszcze 30 stron do przeczytania książki. I byłam zawiedziona. Gdy doczytałam książkę do końca, kompletnie zmieniłam zdanie. Oczywiście trochę za dużo było w tym wszystkim seksu. Nie to że jestem jakaś nadzwyczaj delikatna i że brzydzą mnie takie przedstawienia i dialogi. Nie, nie, nie! Ale momentami wydawało mi się i w książce i w filmie , że spokojnie można było pominąć niektóre wątki i sceny, które wcale nie budowały historii a powodowały tylko moje cmoknięcia i przewracanie oczami i nieodpartą myśl- 'o ranyy, po co?!'

Mimo, wszystkich za i przeciw, mam ochotę zamówić sobie jeszcze jakąś książkę H. Murakamiego i na pewno polecam przeczytanie "Norwegian Wood" (ale w komplecie z filmem który dostępny jest tu -klik- ) A nową książkę można dostać na allegro razem z przesyłką za kilkanaście złotych. Jak ktoś z Was czytał inne książki tego autora może polecić mi kolejną do przeczytania.






" (...) Na przykład mówię, że chcę ciastko biszkoptowe z truskawkam ty rzucasz wszystko i biegniesz mi je kupi. Wracasz zziajany i podajesz mi je 'Proszę Midori, oto ciastko z truskawkami', a ja wtedy mówię 'Nie mam już na nie ochoty' i wyrzucam przez okno. Czegoś takiego potrzebuję.
- Zdaje mi się, że to nie ma żadnego związku z miłością - powiedziałem lekko zdumiony
- Ma. Tylko Ty tego nie wiesz. Są okresy w życiu dziewczyny, kiedy to jest nieprawdopodobnie ważne.
- Wyrzucanie przez okno ciastek z truskawkami?
- Tak. Chcę, żeby mój chłopak powiedział : 'Zrozumiałem Midori. Myliłem się, powinienem się domyślić, że stracisz ochotę na to ciastko. Jestem glupi jak osioł i gruboskórny. W ramach przeprosin polecę jeszcze raz i kupię Ci coś innego. Co byś chciała? Mus Czekoladowy? A może sernik?'
- I co wtedy?
- Wedy będę go kochać, bo na to zasłużył
- Myślę, że to kompletny nonsens.
- A dla mnie to jest miłość. Mimo, że nikt tego nie zrozumie. (...)"



***

sobota, 19 listopada 2011

filmy i kilka słów.


Tak jak w pewnym momencie przesadzałam z dodawaniem i polecaniem filmów na blogu, tak ostatnio, strasznie długo nic nie wrzucałam! A przecież cały czas oglądam i niezmiernie chciałabym kilka tytułów polecić z całego serca!:)

*

Dziś moja mama przez znajomego przekazała mi paczkę. A nawet dwie paczki! Uwielbiam otwierać takie rzeczy! W takich pakunkach oprócz pysznych obiadów na kilka dni, można znaleźć sporo słodkości (czekolady do wyboru do koloru -o smaku jakiegoś drinka, gruszkowo-miętowa i wytrawno-gorzka z malinami), rzeczy o które poprosiłam przez telefon (beżowo-czerwony sweter mojego brata, kilka par skarpetek, jakaś blaszka do ciasta), ale i sporo niespodzianek, których się nie spodziewałam - prezent urodzinowy (perfumy o zapachu zielonej herbatki. Tylko tym razem, nie mój kalsyk - czyli Elizabeth Arden - tylko zielona herbatka wyprodukowana przez Yves Rocher), zestawy kolorystyczne gumeczek i wsuwek do włosów. Brązowe, szare i czarne. Cała masa przypraw i serków topionych, no i oczywiście najnowsze mamowe ciuchlandowe łowy - tiszert z jelonkiem, szare rękawiczki bez palców, oversajzowa koszulka z tygrysem, no i na koniec zrobiony przez babcię czerwony komin. I to wszytsko na dodatek pięknie pachnie moim domkiem. Bardzo kocham moją mamę. I naprawdę zastanawiam się, czy ktoś kiedy będzie mnie tak rozpieszczał i tak dogadzał! *aż się wzruszyłam pisząc to, ale chyba nie ma się co dziwić, bo słucham soundtracku z "Once" o którym zaraz napiszę, i zrobiło się tak patetycznie jak to pisałam, poza tym.. zbliża mi się okres*

*

Teraz z innej beczki. Przed chwilą wróciłyśmy z dzieczynami z wernisażu wystawy 'Porno Frenetyzm'. Nie podobało mi się i nie chodzi tu o moje oburzenie obscenicznością czy coś. Po prostu nie podobało mi się podejście. Oh, nie lubię taich spędów. Poczułam się tak samo, jak byłam w gimnazjum jeździłam na koncerty polskich rockowych zespołów i wtedy jeszcze MOŻE
jarałam się ludźmi z długimi włosami, w swetrach w zielno-żółto-czerwone pasy, popijającymi piwko, bekającymi i mówiącymi 'że mamy się czuć dobrze w tym otoczeniu' z mrugnięciem oka, a potem znów chichranie. Jeżeli chcą erotyzm wnieść na poziom sztuki to po co się z tego chichrają sami robiąc tym tabu. Przez trzy dni miałam do czynienia z erotyzmem w sztuce. (nawet
zastanawiałam się czy nie zwrócić się w tą stronę w temacie pracy licencjackiej) I film na zajęciach puszczony przez wykładowce w czwartek i w piątek (wczoraj) na wernisażu- kierownicy muzeów, poważne osoby mówili o rzeczach wręcz wulgarnych z powagą i dziś. Dziś, pomimo, że organizatorami były młode osoby, które powinny z największą łatwością o tym mówić, i fajnie przekazać to innym młodym - nie pokazały klasy. Zresztą wczoraj rozkład wiekowy, stylowy (!) hipsterzy, kloszarci i panowie wykładowcy z uczleni . A dziś jakaś zgraja, pseudo-bohema.

Oj.. musiałam się wyżalić. No i wróciłyśmy z dziewczynkami z wernisażu ( po drodze, wychodząc z kamienicy w której była wystawa, jeszcze jeden z uczestników zapraszał nas na AFTER. Grzecznie odmówiłyśmy i pobiegłyśmy do mnie. ) Pobiegłyśmy do mnie a u mnie starając się by stworzyć jak najmilszą scenerię, pozapalałam świeczki, przygotowałam słodkości, zmarzniętą Edytkę ubrałam w swetrzysko w nordyckie wzorki *nie wiem dlaczego, ale jak już zakładam coś w nordyckie wzorki, to wydaje mi się, że sam fakt, że rzecz posiada taki wzór, to jest cieplejsza i przytulniejsza, haha*, zrobiłam puszyste kakałko z miodem i cynamonem, i umieściłyśmy się jakoś we cztery na łóżku wśród poduch i włączyłyśmy ONCE. Tak. to jest jeden z tych filmów które chce dziś zaproponować. Prosty i bardzo ładny. Z
przepiękną muzyką w tle ( na którą nie raz wcześniej się natknęłam, sądzę, że Wy pewnie też:)) . No i oczywiście trochę do popłakania


-Once (2006)-

-Jeż/ Le Herrisson (2009)-

-8 kobiet/ 8 femmes (2002)-
Bardzo sympatyczny. Bardzo dla kobiet. Oglądałam to dziś rano i tęskniłam za zimą


-Czowiek który pokochał Yngvego/ Mannen som elsket Yngve (2008)-

Każdy z nich jest inny, każdy doścć specyficzny. Każdy jeden mnie urzekł, więc polecam:)

wtorek, 13 września 2011

Wyśnione Miłości / Les amours imaginaires (2010)

Oh, chcę tu o wszytskim napisać. (Siedzę, cały dzień sama i nie mam się do kogo odezwać. Stąd ta masa notatek ostatnimi dniami, haha)

Włączyłam ten film, początkowo tylko dlatego, żeby zobaczyć i ocenić go po swojemu. Od wielu znajomych już o nim słyszałam i pozytywne i negatywne opinie. Czułam, że mi się nie spodoba. Nie lubię robienia na siłę artyzmu, a przed obejrzeniem myślałam, że film taki właśnie będzie (czyt. pseudo-artystowski). A taki nie był. Delikatny film o uczuciach. Zwolnienie klatek pokazuje TAK naturalne emocje bohaterów. ( moment jak Francois czeka, aż Marie i Nico. wyjdą już z mieszkania, na drugi dzień imprezie!) . Świetna muzyka i zdjęcia tylko nam pomagają je poczuć. Przecież tu nie chodzi o fabułę. To tylko ramka do zdjęcia. Osobowości, charaktery i UCZUCIA. W to po prostu trzeba się wczuć. A że nie było tak patetycznie Xavier Dolan jest nieprawdopodobnie hot.

Chociażby to, że film wywołuje takie sprzeczne opinie, to chyba warto go obejrzeć. Ja polecam po raz kolejny (chociaż powiedziałam sobie - w tym tygodniu nie polecę już żadnego filmu!) A zaraz zabieram się do nauki do egzaminu, który mam równo za tydzień.


PS. Chyba przyszła już jesień

kolejny film z rzędu który polecam

I tak jak ktoś napisał- założyłam konto na filmweb. Muszę jednak się z nim, jeszcze trochę oswoić. Póki co, wrzucam film tu. "Nick & Norah Infinite Playlist" Obejrzałam dziś z moim D. Jeśli chodzi o fabułę to nic nadzwyczajnego. Film jak film. Film o dojrzewaniu i nastolatkach , ale za to w pięknej szacie i z piękną muzyką. Świetne zdjęcia, świetny indie-soundtrack przypominający także czasy licealne. A Michael Cera jest wyjątkowy w każdej roli : ) Wszystko to sprawia, że chętnie obejrzę ten film kiedyś raz jeszcze. (Chociażby z powodu przewijającego na drugim planie Devendry B.) Bądź co bądź - polecam.


* NICK & NORAH INFINITE PLAYLIST (2008) *




Soundtrack (świetny!)

1. Chriss Bell - Speed Of Sound -klik-
2. Devendra Banhart - Lover -klik-
3. Bishop Allen - Middle Management -klik-
4. Vampire Weekend - Ottoman -klik-
5. The Dead 60's - Riot Radio -klik-
6. Takka Takka - Fever -klik-
7. The Submarines - Xavia -klik-
8. We Are Scientists - After Hours -klik-
9. Band Of Horses - Our Swords -klik-
10. Army Navy - Silvery Sleds -klik-
11.Richard Hawley - Baby You're My Light -klik-
12. Shout Out Louds - Very Loud -klik-
13. Paul Tiernan - How To Say Goodbye -klik-
14. The Real Tueasday Weld - Last Words -klik-
15. Mark Mothersbaugh - Nick & Norah's Theme -klik-


poniedziałek, 12 września 2011

filmy do polecenia





Te dwa filmy oglądałysmy na praktyach. Ściągnęłam ich z 15, ale nie było czasu na oglądanie filmów. "Elizabethtown" oglądałam z Madzią i Edytką, jak Zuzia już spała a "Breakfast Club" z Zuzią jak dziewczyny już spały. Oba filmy z całej siebie polecam! : )